Pomysł na biznes – interaktywna restauracja

Wśród rozmaitych pomysłów na własny biznes najbardziej perspektywiczne są te, które opierają się o zaspokojenie takich potrzeb ludzkich, które nigdy się nie wyczerpują. Przykładowo, nie co dzień szyjemy garnitur, kupujemy samochód czy malujemy sufit; ale jeść musimy codziennie. A ponieważ posiłek znacznie lepiej smakuje, gdy przygotuje go ktoś inny, a do tego zjadamy go w doborowym towarzystwie, rynek usług gastronomicznych rośnie i ma się dobrze. Co nie znaczy, że jest to branża lekka, łatwa i przyjemna. Poza szeregiem restrykcyjnych przepisów, branża gastronomiczna musi się zmagać z problemem, jakim jest ogromna i wciąż rosnąca konkurencja. Nic więc dziwnego, że restauratorzy prześcigają się w pomysłach na przyciągnięcie klienta, oferując wymyślne menu, przeprowadzając rewolucje czy wreszcie szokując (na przykład, podając posiłki pod powierzchnią morza albo na 50-metrowym dźwigu). Z ciekawszych pomysłów można jeszcze wymienić łotewską knajpę dla hipochondryków, gdzie dania przypominające lekarstwa podawane są przez pielęgniarki albo restaurację, gdzie je się zupełnie po ciemku. Pytanie, co będzie dalej – posiłek a'la rosyjskie koszary? A może restauracja imienia Kim Dzong Ila, serwująca ulubione dania Wielkiego Wodza i Ukochanego Przywódcy?

Tego typu pomysłu są może chwytliwe, ale mają jedną zasadniczą wadę – klient prawdopodobnie odwiedzi je tylko raz. Z ciekawości. Potem zaś wróci tam, gdzie... jest mu miło, wygodnie i dobrze. A gdyby tak zapewnić mu to wszystko, a przy okazji dać jeszcze coś, co wyróżni nas na tle konkurencji? Jednym z takich pomysłów jest utworzenie interaktywnej restauracji, gdzie zamiast rozmowy z kelnerem (którą nie każdy lubi), klient zamawia dania dotykając... stołu, przy którym siedzi. Futurystyczna wizja? Otóż, niekoniecznie. Tego typu restauracje zaczynają już powstawać na świecie i doskonale sobie radzą.

Wszystko, czego potrzeba klientowi do szczęścia, to usiąść wygodnie, samodzielnie i w spokoju dokonać wyboru, a potem błyskawicznie zamówić wybrane danie - bez oczekiwania, aż obsługa łaskawie zbliży się do jego stolika. Co więcej, dzięki zastosowaniu interaktywnych stołów, nasz klient może nawet poczuć się jak Magda G. i zaaranżować stylizację stołu, zmieniając „obrus” (który rzecz jasna jest wyświetlany na wbudowanym w stół monitorze). A po skończonym posiłku, stół umożliwi naszemu najedzonemu delikwentowi proste zamówienie taksówki.

Brzmi ciekawie, prawda? Nie zapominajmy jednak, że poza wszystkimi wymienionymi możliwościami, stoły multimedialne posiadają jeszcze jedną, niezwykle istotną z punktu widzenia klienta cechę: można na nich jeść. W końcu po to są stoły :)